nazwa/adres bloga:
data utworzenia:
2010-05-04
blog czytało: 455100
wpisów: 45
komentarzy: 151
budynek:
wolnostojący, piętrowy bez piwnicy, garaż: 1-st. bok
technologia
technologia murowana bloczki gazobetonowe
miejsce budowy:
Beskidy
|
|
![]() W tym tygodniu ekipa rozpoczęła konstrukcję dachu i po dwóch dniach domek nabrał "projektowych" kształtów. Dla wszystkich, którzy mają problem z wizualizacją, tudzież wyobraźnią przestrzenną, nadszedł moment, gdy już wyraźnie widać, co, gdzie, kiedy, ile czego i z czego. Przy okazji uwidaczniają się kolory, zarówno te przyszłe, "domowe", jak i barwy okoliczności coraz to bardziej wiosennej przyrody. U nas, gdzie przyroda budzi się z opóźnieniem, bociany przylatują na szarym końcu a śnieg próbuje nieraz jeszcze zepsuć majówkę, zielona soczysta trawa dobitnie oznacza, że zimie już dziękujemy. Zatem co do kolorów, to szarość podbitki idealnie skomponuje się z antracytowym dachem i stolarką. Na ten moment, jestem na etapie oliwkowej elewacji ale do tego długa droga. Innych kolorystycznych i w ogóle żadnych designerskich wizji nie mam, bo i czasu wciąż brak. Ale tempo budowy nieubłaganie wymaga ukierunkowania zainteresowań na bardziej wnętrzarskie...
Po parterze przyszła kolej, co oczywiste, na piętro. Podczas, gdy część ekipy zabrała się za murowanie ścian, inni zrobili drewniane schody, nawet lepsze niż byle jaka prowizorka. Szczerze mówiąc, im nie były potrzebne, bo wspinają się po rusztowaniach jak małpki, nam jednak ułatwiły życie. Znaczy się mi - nadzorczyni:) W każdym razie mogę wejść jak homo sapiens na górę. Żeby nie było - wcześniej też się jakoś wdrapałam celem dokonania doniosłej czynności polewania betonu - niech nikt nie mówi, że nie pracuję na budowie! Poniżej rzeczone schody - prawie jak docelowe:P W tym przypadku
Ktoś musi pracować! (przygotowywanie podbitki) Dla PIP: młodociana nie jest zatrudniona, chciała tylko wyżyć się artystycznie!
A więźba już w blokach startowych - lada dzień skończy się leżakowanie (rumakowanie?) i wio! Zresztą u nas nic nie leży a tym bardziej nie kwiczy (przypominam - koparka zanurzyła pierwszą łyżkę w zmarzniętej ziemi 7 marca).
Z tym kwiczeniem to jednak nie do końca, bo w poniedziałek część ekipy musiała cienko kwiczeć, po tym jak przywołał ich do porządku szef... Cóż, jak się miało ciężki weekend i procentowo wysoki, należy skonsultować się, niekoniecznie z lekarzem bądź farmaceutą i po prostu sobie odpuścić a nie udawać zdolnego do pracy. Czasy "czy się stoi, czy się leży..." raczej bezpowrotnie, mam nadzieję, minęły. No ale to taka dygresja. I tym akcentem, nie do końca optymistycznym, dobrnęłam do końca. To by było na tyle. Po szczegóły techniczne odsyłam do projektu i fachowców. Ja tu tylko piszę:) Gość 22.06.2011, 08:40 ![]() Anulko, ale ja Ci zazdroszczę....no ślicznie, a jak wykończysz to będzie cudo! Wszystko przemyślane i z rozsądkiem, cała TY! Życzę powodzenia Aga Dziś zalano strop. Zdecydowaliśmy się na Terivę produkowaną rzez LUBAR, pustaki keramzytowe.
Zanim przyjechała grucha, konstrukcję stropu trzeba było ułożyć. W keramzytowe puzzle panowie grali dwa dni :)
31.03.2011, 09:51 ![]() Witam:) super,że prace idą pełna para. My czekamy na ekipe i przede wszystkim na kredyt. Zaraz wejde sobie na Twoj domek i poogladam. Zycze powodzenia i pogody! do \"poczytania\" wkrótce:) kasztan (kasztanka;-) ) Minęły trzy robocze dni a ja już mogę pospacerować po parterze. Jasne, że chciało by się wydłużyć o metr tu i tam, niestety beton komórkowy do elastycznych materiałów nie należy - producent informuje o gęstości brutto w stanie suchym 550 kg/m3. Wczoraj były w ścianach wnęki w sam raz, by się przecisnąć - rozrost wszerz nie wchodził w grę. Dziś już w ich miejsce wstawiono kominy - system "Uniwersal" z Bolesławca. Co wcale nie oznacza, iż z braku miarki, brak umiaru w kaloriach stał się dopuszczalny;-)
Najlepszym dowodem na to, iż Jaś z narysowanej koncepcji przechodzi w stan namacalny, jest fakt, iż córka wchodząc do przyszłego salonu zauważyła "o! tu jest salon, czyli nad nim będzie mój pokój!". Co racja, to racja, mimo iż chwilowo nad salonem jest niebo do wynajęcia z widokiem na góry. Gość 24.03.2011, 07:47 ![]() Kochana cieszę się, że podesłałam Ci godnych budowlańców :) Teraz jestem pewna, że nie będziesz mnie goniła z miotłą koło domu, tylko zaprosisz mnie na pyszną kawkę :) Generalnie jestem pozytywnie zaskoczona tempem poczynań!Tak więc czekam na dalszy bieg budowy, wrzucaj fotki! Miłego dnia! Kasia 24.03.2011, 09:09 ![]() witam, bardzo się cieszę , że pojawiła się budująca aktywna kobieta :) Kibicuję Ci z całego serca, nie ma to jak damski blog, a nie tylko męskie suche opisy technologii ;) Widzę, że przyłącze rury kominka macie wmurowane dość nisko, o.k. dla tradycyjnego rozwiązania, ale bida, gdybyście chcieli przyłączyć go wysoko. My nie przemyśleliśmy tej sprawy na etapie murowania komina ( bo nie wiedzieliśmy do końca, jaki wkład wybierzemy..) i gdy wkład pojawił się na budowie, nakazałam go \\\'wynieść\\\' jak najwyżej się da, a tu okazało się , że ... się nie da :) No i zostało tak jak jest, w połowie drogi. A miał być kominek na linii okna w kuchni.. Mąż się cieszy, że nie wyszło, bo nie musi targać szczap drewna na wysokość pępka :)) Pozdrawiam i życzę wszystkiego naj! 24.03.2011, 16:47 ![]() oglądając powtórnie Twoje zdjęcie nasunęło nam się pytanie, dlaczego wyczystkę do kominka w kominie systemowym macie założoną po tej samej stronie co przyłącze rury...? Myślę, że gdy ustawisz kominek , nie będzie do niej dojścia.. U nas wyczystka jest z drugiej strony ściany. Wiem, że wykonawcy bardzo często popełniają ten kardynalny błąd przy murowaniu kominów systemowych, opierając się na rysunkach w katalogu producenta, mylnie odbierając prezentację systemu ( wówczas i wyczystka i moduł z otworem przyłączeniowym prezentowane są w jednym pionie po tej samej stronie ściany, bo jak pokazać klientowi na rysunku moduł z wyczystką prawidłowo umiejscowioną, czyli z tyłu obrazka.. ;) ) Hmmm, więc wyczystka powinna być naszym zdaniem z tyłu... Pisałam jesienią, że zima w górach zaskakuje nie tylko drogowców. Śnieżyca, która napatoczyła się w piątkowy wieczór (nasłana prawdopodobnie przez rzeczonego diabła), wstrzymała na jeden dzień prace. Akurat, kiedy planowałam uprzyjemnić ekipie przedpołudniową sobotnią kawę (bo rano w sobotę nic ani nikt nie jest w stanie wyciągnąć mnie z pościeli) własnoręcznie upieczoną drożdżówką. Ale że się rozpadało, to poczułam się zwolniona z pomysłu pieczenia ciasta. Sobotni krajobraz - ostatni podryg zimy (innej opcji nie uwzględniam!).
ARCHIWUM WPISÓW» 2015 sierpień
» 2015 styczeń » 2013 grudzień » 2013 listopad » 2013 październik » 2013 wrzesień » 2013 sierpień » 2013 lipiec » 2013 czerwiec » 2013 maj » 2013 kwiecień » 2013 marzec » 2013 luty » 2013 styczeń » 2012 grudzień » 2012 listopad » 2012 lipiec » 2012 maj » 2012 kwiecień » 2012 luty » 2012 styczeń » 2011 listopad » 2011 wrzesień » 2011 lipiec » 2011 czerwiec » 2011 maj » 2011 kwiecień » 2011 marzec » 2010 listopad » 2010 wrzesień » 2010 maj |
Serwis anka32.mojdomdlaciebie.pl korzysta z technologii przechowującej i uzyskującej dostęp do informacji w urządzeniu końcowym użytkownika (w szczególności z wykorzystaniem plików cookies). Zgoda wyrażona na korzystanie z tych technologii przez anka32.mojdomdlaciebie.pl lub podmioty trzecie w celach związanych ze świadczeniem usług drogą elektroniczną może w każdym momencie zostać zmodyfikowana lub odwołana w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka dotycząca cookies